Moje projekty zbierały się w ciągu ostatniego roku na kupkę. Nie pokazywałam ich z myślą, że będą do nich najpierw wzory. Ale jak pisałam dwa dni temu z różnych powodów wzory te jeszcze nie powstały.
Jednak muszę wszystko dokładnie pokazać.

I oto na pierwszy ogień idzie sweter rozpinany, który dziergałam na poprzednim Drutozlocie czyli w sierpniu 2016 roku. Może ktoś pamięta, a może nie. Wiele osób pytało co to za fajna włóczka. A powiem, że rzeczywiście fajna jest.

Włóczka to Scheepjes Stone Washed z Kokardka.pl. Ciekawa mieszanka 70% bawełny i 30% akrylu. Bardzo miękka, a i farbowanie jej jest ciekawe, kolory wyglądają jak sprane i dają fajny efekt.

Robiło się z niej bardzo dobrze, bo włóczka jest trochę grubsza i druty 4,5 mm to dla mnie druty grube. Nie robię na nich często, ale czasami można odpocząć od cienizny.



Lubiłam robić ten sweterek, niestety włóczka ta jest mało wydajna i wciąż brakowało mi nitki. Najgorsze, że nie mogłam dokończyć, bo robiłam na urlopie w czasie podróży przez Europę. Szukałam włóczki w różnych włóczkowych sklepach po drodze, ale nigdzie jej nie było.

Zmieniałam koncept kilka razy, by dołożyć włóczki zielonej, której było pod dostatkiem, ale źle wyglądało. W końcu sprułam, wróciłam do pierworodnego pomysłu, skróciłam jednak sweterek, a zdjęcia w mojej ulubionej scenerii zrobiłam bez dokończonych rękawów.

Na poniższym zdjęciu troszeczkę to widać - chociaż oczywiście starałam się ten fakt ukryć.


Cały sweter to jego tył. Uwielbiam te plecy.
Kiedy zobaczyłam tę trochę cieniowaną włóczkę to zobaczyłam tęczę na plecach swetra. Co prawda tęcza tego swetra nie jest w tęczowych kolorach. Ale wiedziałam, że będzie to tęcza. Cieniowana, zachodząca na siebie, radosna.

W końcu udało mi się też sweter dokończyć. Brakowało przez cały czas szarego koloru. No cóż nie dziergam często z grubszych włóczek i zapominam, że są one mniej wydajne. Poza tym źle obliczyłam zużycie kolorów. Został mi zielony, brakowało pomarańczowego.


Wybór guzików był jednoznaczny. Zielone, lub pomarańczowe. Znalazłam idealne, niedrogie, zapomniane w pasmanterii na najniższej półce. Czekające na mnie i na tęczowy sweterek.



A teraz małe podsumowanie:
Wzór: mój własny, zamierzam napisać wzór.
Włóczka: Sheepjess Stone Washed z Kokardka.pl - polecam i sklep Kokardka ze wspaniałą obsługą, i tę włóczkę.
Druty: 4 i 4,5 mm
Czas dziergania: całe wieki - powód prucie.

Więcej zdjęć na stronie projektu na Ravelry.


Tak. W tym roku będzie ponownie Drutozlot.
I ja tam będę. A Ty?


Kto był w ubiegłym roku, lub dwa lata temu wie, co oznacza Drutozlot. I że warto na nim się pojawić. W tym roku bawimy się 9 września w Toruniu.

Drutozlot to spotkanie zadrutowanych i zawłóczkowanych osób. To jest po prostu niepowatarzalne święto dla nas uwielbiających robienie na drutach, ale oczywiście i szydełkowe osoby są mile widziane.

Ubiegłoroczny 2016 Drutozlot był dla mnie pierwszym. Dla osób, które uważają, że Toruń jest za daleko dodam, że ja przyjeżdżam na to spotkanie ze Sztokholmu.
Ale jak tu odmówić spotkania z wszystkimi wspaniałymi druciarami, które znam inaczej wirtualnie? Koniecznie trzeba wypić z nimi kawę, zjeść ciacho, wspólnie pomacać włóczki i nie przerobić ani jednego oczka..., ponieważ trzeba porozmawiać i pośmiać się ze wszystkimi, albo chociaż z dużą ich częścią. To są wspaniałe spotkania i odkrycia, niesamowicie, że można się poznać od razu, mimo iż w większości znamy się tylko ze zdjęć. I towarzyszy temu uczucie jak byśmy znały się od zawsze i od dawien dawna.

W tym roku obiecuję przerobić oczka.
A to tylko dlatego, że jestem w gronie pedagogicznym i będę uczyć robienia skarpetek - od palców, magic loopem. A jak tu uczyć bez pokazania jak narzucamy oczka? Jak wyrabiamy piętę? Jak przerabiamy magic loop? No nie można.
A będę pokazywać te trudniejsze elementy własnoręcznie.

Tutaj można przeczytać więcej na ten temat warsztatów.
 Na dzień dzisiejszy warsztaty są wyprzedane.
Ale sam Drutozlot można jeszcze odwiedzić, przeczytać więcej i kupić bilety można na stronie drutozlot.pl.


A jeśli ktoś nie umie jeszcze robić skarpetek od palców. A chciałby się tego nauczyć, ale nie zdążył zapisać się na warsztaty zapraszam do zaopatrzenia się w mój skarpetkowy kurs Kurs robienia skarpet od palców, w którym krok po kroku pokazuję jak robić skarpetki od palców.
Kurs zawiera kilka sposobów narzucania oczek na palce, kilka rodzajów pięt, kilka rozwiązań zamykania oczek.

Przeczytaj więcej klikając na Kurs robienia skarpet od palców i naucz się, bo warto.


Ostatnio bardzo mało pokazywałam. Ale nie dlatego, że nic nie robiłam. Dziergałam oczywiście. I swetry na drutach, i chusty na drutach.
Ale...
Chowałam je do lamusa.
Albo kładłam na wyższą półkę, jak kto woli.
Albo może odkładałam na lepsze czasy.

Owe lepsze czasy miały być pisaniem i publikowaniem wzorów.
Niestety z wielu różnych błahych lub bardziej poważnych powodów ani owe swetry, ani też chusty na drutach nie doczekały się jeszcze opisów.

Przez cały czas żyję jednak w postanowieniu napisania owych wzorów i przyłączenia ich do kolekcji innych projektów w moim sklepie by iwona, ale, ale....
Sam ten fakt bardzo mnie stresuje i w wyniku terapii odstresowującej postanowiłam ujawnić publicznie moje udziergi i naprawdę odłożyć wszystko na półkę, a nie trzymać w koszyku w oczekiwaniu na...
Więc jak napiszę do nich wzór w przyszłości to po prostu będzie.
A jak nie, to nie będzie.

Zebrała się tego spora kupka.


Są tutaj bluzki, swetry i chusty na drutach.

Są trzy chusty. I wzory do tych chust będą. Będą na pewno, bo do dwóch z nich już się piszą.
Po prawej stronie na górze jest letnia bluzka na drutach z Puro Lino. Do niej opis już wkrótce będzie dostępny. Na razie jest w fazie testowania.
Są jeszcze inne dwie bluzki i cztery swetry. Te będę tutaj na blogu po kolei pokazywać.
Wszystkie są obfocone więc dlaczego nie? A jak czas i sytuacje pozwolą będą pewnego pięknego dnia opisy.

A w między czasie będę dziergać nowości. Mam mnóstwo pomysłów, ale jednocześnie zamierzam dziergać ze wzorów innych projektantek - w celu odstresowania. W końcu najbardziej ze wszystkiego lubię dziergać. A dzierganie według gotowego wzoru jest przyjemnością. Nie trzeba za wiele myśleć i kombinować. Tylko dziergać. Prawe, lewe, narzuty, oczka skrzyżowane itd...
Po prostu na to zasłużyłam.

A Wy lubicie dziergać według gotowych wzorów, czy też wolicie kombinować po swojemu?
W najbliższą sobotę jest Światowy Dzień Dziergania w Miejscach Publicznych.
Dzień ten przypada zawsze w drugą sobotę czerwca - jest to święto ruchome - zawsze w sobotę, by było łatwiej się spotkać.

Czy będziecie brać udział w jakimś zorganizowanym dzierganiu? Gdzieś w większej grupie? W parku? W kawiarni? Na schodach? Na rynku? Czy też w innym publicznym miejscu?

Jeśli tak to koniecznie zróbcie zdjęcia i wklejcie tutaj w wydarzeniu na Facebooku gdzie przy okazji można wygrać książkę robótkową - ze splotami do robienia na drutach lub książkę szydełkową. Koniecznie zróbcie zdjęcia i pokażcie gdzie i jak dziergaliście. Będzie bardzo przyjemnie pooglądać takie zdjęcia i nacieszyć oko, że tyle osób dzierga i ta wspaniała dyscyplina sportowa jest taka popularna. Dyscyplina sportowa ponieważ przecież jest ruch i spalanie kalorii podczas dziergania.


Ja dziergam wszędzie, zawsze mam ze sobą robótkę. I czy jest to kawiarnia, restauracja, pociąg, lotnisko, samolot, park, czy też plaża wyciągam mój projekt i przerabiam kilka oczek lub rządków. Moja rodzina i znajomi przyzwyczaili się do tego, że mam zawsze zajęte ręce.

Przy okazji tego dnia można wygrać książkę jak pisałam powyżej, ale jeśli ktoś nie chce czekać to do 14 czerwca Wydawnictwo RM, które owe robótkowe książki na konkurs ufundowało, oferuje także 20% zniżki na wszystkie książki w na stronie wydawnictwa.

Czyli następnym razem  można się wybrać w plener z nową książką.

Wejdź tutaj na stronę Wydawnictwa RM, wybierz książki i wpisz w kasie rabatowy kod: czerwiec2017, by otrzymać rabat. Kod ważny jest do 14 czerwca.

Ja jestem w posiadaniu obu książek i albo je po prostu przeglądam, albo wykorzystuję z nich wzory.


Ostatnio modny zrobił się len. Trochę to dziwnie brzmi, że się zrobił, bo przecież len to chyba najstarsze włókno, którego początki sięgają aż 7500 lat przed naszą erą.
Już w starożytnym Egipcie zaczęto wyrabianie lnianych tkanin. Ale mi będzie się on zawsze kojarzył ze staropolską wsią bliską natury i bez dodatków syntetycznych.

Co prawda dodatkiem syntetycznym dzisiejszych włóczek naturalnych są sztuczne barwniki. Ale kto wie, może kiedyś natrafię na len farbowany organicznie.

Póki co trafiłam na Puro Lino, które na len spotykany do tej pory jest dość grubą nitką. I miękką. Spotkałam się wcześniej  z lnem twardym jak sznurek, ale Puro Lino zachwyciło mnie swoją giętkością i połyskiem. A po praniu w gorącej wodzie stał się jeszcze bardziej gładki i lejący jak jedwab.

O ile włóczkowe bluzki latem nie są za moją ulubioną częścią garderoby to len aż się prosi na tę porę roku. Chciałam coś prostego, dlatego, że do lnu moim zdaniem pasuje tylko prostota. Trochę ściegu gładkiego, trochę francuza, kilka narzutów i tak oto powstała letnia bluzka na drutach z lnu.

Trochę zastanawiałam się nad kolorem, ale ponieważ w planie było ukończenie bluzki nad brzegiem morza sprawiłam sobie kolor w barwach właśnie tego morza.

Jest to jedno z moich ulubionych miejsc i jestem naprawdę zadowolona, że w dzień przed wyjazdem udało zrobić mi się zdjęcia. Co prawda smartfonem, ale cóż nie dojrzałam jeszcze do tego, by pakować do bagażu podręcznego lustrzankę z ciężkim obiektywem. Jestem trochę leniwa i wygodna. Wolę spakować dwa kilogramy włóczki, niż dwa kilogramy aparatu fotograficznego.



A teraz trochę danych technicznych.
Włóczka: Puro Lino z Biferno.pl - 260 g czyli prawie 6 motków
Druty: 4 mm
Wzór: mój własny, będzie opis. 




Nadszedł czas na kolejną chustę. Chustę "Like an Ocean", która:
1. Bardzo mi się podoba.
2. Dzierga się bardzo szybko.
3: Jest prosta w swojej elegancji, ale jednocześnie szykowna.


Chusta wykonana jest z włóczki w dwóch  kolorach ściegiem francuskim czyli oczkami prawymi przerabianymi na prawo na prawej i na lewej stronie robótki.
Tymże ściegiem przerabiamy także kontrastowe paski. Do tego specjalnym ażurowym ściegiem wplatamy kilka pasków dla ciekawszego rezultatu.
Jak wykonać ten ścieg pokazane jest na filmie wideo.

Wzdłuż jednego z boków chusty prowadzimy nitkę w jednym z kolorów włóczki tylko po to, by nitki nie trzeba było obcinać przy zmianie koloru. A to dodaje chuście jeszcze większego szyku.

Oczka zamykamy zamykaniem z pikotkami, które dodaje kolejnego uroku chuście.



Chusta wykonana jest na drutach 3,5 mm z 350 m włóczki Chili Gredelin (jest to ręcznie farbowana włóczka fingering) oraz 150 m Alpaki  Dropsa.

Wzór chusty jest w języku polskim spisany z polskimi oznaczeniami, albo z angielskimi skrótami dla tych, którzy wolą angielskie skróty, ale opis jednak w języku polskim.
Można więc wybrać formę wzoru, którą się preferuje.

Wzór można nabyć na Ravelry tutaj za pomocą PayPal (tam także w języku angielskim i szwedzkim). Do 12 maja godz 23.59 czasu warszawskiego zniżka 30 % bez konieczności wpisania kodu. W kasie automatycznie pojawia się cena z rabatem.

Wzór do pobrania także tutaj w moim sklepie byiwona - gdzie można zapłacić przelewem z banku, gdzie, aby otrzymać zniżkę należy wpisać w kasie klikając na "Posiadasz kod zniżkowy? Kliknij aby go wpisać." OCEAN09. Rabat ważny także do 12 maja.


Chustę tę bardzo polubiłam. jest super elegancka i bardzo dokładnie można się nią kilka razy owinąć.
I nawet Elton przymierzył chustę i stwierdził, że jest bardzo przyjemna i miła. Położył się na niej i nie chciał jej oddać.
Mam nadzieję, że po jej wydzierganiu także wam się spodoba.


Do napisania tych kilku słów na temat dlaczego spotkania robótkowe i włóczkowe są nam potrzebne zainspirował mnie dziewiarski festiwal w Edynburgu, na którym byłam na początku marca.

Do domu wróciłam z uczuciem jakbym wylądowała z zupełnie innej planety nie tylko z zapasem nowych włóczek, ale także z przerobioną osobowością z "normalnego" człowieka na istotę z duszą uplecioną pięknymi ściegami przede wszystkim z merinosów z  jedwabiem i na dodatek ręcznie farbowanych.

Byłam pod wrażeniem nie tylko pięknych włóczek i wszystkich produktów na tym spotkaniu, ale przede wszystkim ogromem ludzi, którzy przewijali się przez to miejsce.

Był bowiem taki czas w moim życiu, kiedy to wydawało mi się, że jestem ostatnią osobą na tej planecie robiącą na drutach. Nigdy nie miałam obok siebie ani babci, ani cioci, ani sąsiadki czy też koleżanki, która robiłaby na drutach. Byłam sama wyznająca to rzemiosło i otaczające osoby patrzyły na mnie co najmniej dziwnie. Czułam się z tym na tyle inna, że nie miałam nawet odwagi przyznać się, że dzierganie było moim hobby. Bo jakoś tak dzierganie nie mogło być hobby. Było zbyt staroświeckie, by mogło być hobby. Zbieranie znaczków, sklejanie plastykowych samolotów z gotowych części, czy też zbieranie pustych puszek po piwie pasowało jako hobby, ale robienie na drutach nie...

Więc na pytanie co jest moim hobby odpowiadałam: "nie mam żadnego."
I to też powodowało, że czułam się jakaś tak niedorobiona, niepełna, żeby nie powiedzieć nienormalna..

Dodam, że i dzisiaj właściwie także nie mam żadnego hobby. Robienie na drutach bowiem po krótkim okresie, kiedy to miałam odwagę nazywać je hobby, przekształciło się w pasję. A pasja to jakby hobby, ale na zdecydowanie wyższym poziomie.

Potem pojawiły się blogi i zauważyłam, że takich wymarłych dinozaurów robiących na drutach jest więcej. I to na całym świecie. I do tego nie ukrywają się one ze swoim hobby tylko krzyczą na cały świat w swoich blogach: robię na drutach i kocham to. Potem odkryłam, że w niedalekim sklepie włóczkowym zrobiło się przemeblowanie i na wystawie wisi duża plansza, która zaprasza na spotkania robótkowe. Poszłam, zobaczyłam, zostałam, poznałam całe grono fascynatek drutowania. Potem pojawiło się Ravełry, Facebook, Pinterest i Instagram.

No i te międzynarodowe Spotkania robótkowe jak Edinburgh Yarn Festival czy nasz polski Drutozlot.



Te spotkania dodają mi wiatru do moich już rozwiniętych skrzydeł. Nie kryję się z moim hobby, które stało się pasją. Wręcz przeciwnie pokazuję je publicznie i jestem z niego dumna.
Każde takie spotkanie, każda rozmowa z innymi zafascynowanymi drutami dodaje mi energii i radości życia.
Każda nowa włóczka, każdy nowy projekt dodaje uśmiechu i lekkości.

Dlatego wszelakiego rodzaju spotkania robótkowe są potrzebne. By zobaczyć, że są też inni, którzy wyznają tę samą pasję, że są tacy sami jak my zakręceni, że są ludzie, z którymi możemy porozmawaiać na wspólne tematy, pośmiać się, podzielić się szaleństwem.

I nawet jeśli siedzisz gdzieś - wydaje ci się - na końcu świata i że nie znasz nikogo, kto robi na drutach to pamiętaj nie jesteś sama / sam. Skomentuj tutaj, dołącz do mojej grupy na FB,
Jest nas wielu. I czy to na różnego rodzaju spotkaniach na żywo, czy też w sieci możemy dowartościować się i porozmawiać o tym, co dla nas jest ważne i co nadaje sens naszemu życiu.

A poniżej więcej zdjęć z Edinburgh Yarn Festival, na którym bawiłam się na początku marca.








Jak zrobić chustę trójkątną od góry?

To pytanie powtarza się bardzo często wśród osób, które rozpoczynają swoją przygodę w robieniu na drutach. Czy też osób, które być może robią już jakiś czas, ale nigdy nie wydziergały trójkątnej chusty na drutach.

Chusta trójkątna robiona od góry czyli od strony karku z oczkiem środkowym to najklasyczniejsza i najpopularniejsza chusta robiona na drutach.

W moim kursie "Dziergaj ze zrozumieniem" Uczę robić chusty na drutach. Uczę tam wykorzystywać w tych chustach ażury, a także rozumieć jakie błędy można w nich zrobić i także jak je naprawić jeśli już powstały.

Ale tutaj i teraz przedstawię w skrócie początek i zasady robienia takich chust.


Poniżej przedstawiam skrócony opis wykonania takiej chusty ściegiem gładkim. Wplecenie inne ściegu to wyższa szkoła jazdy, której możesz spróbować sama lub przetestować w moim kursie "Dziergać ze zrozumieniem" lub pobierając gotowy wzór chusty na drutach wykonanej tą metodą.

A oto skrócony opis początku i pierwszych rzędów:


Opis wykonania chusty:

(Pierwsze rzędy).

Narzucamy na druty 3 oczka. Przerabiamy oczkami prawymi 6 rzędów (ściegiem francuskim).
Przekręcamy robótkę w prawo,  nabieramy 3 oczka na dłuższym boku, przekręcamy robótkę jeszcze raz w prawo, nabieramy 3 oczka na krótkim boku – razem 9 oczek.


Rząd 1 (LS): 3p, n, 1l, n, 1l(oś), um, n, 1l, n, 3p, (13 o),
Rząd 2 (PS): 3p, n, 3p, n, sm, 1p(oś), n, 3p, n, 3p,  (17 o),
Rząd 3 (LS): 3p, n, lewe aż są 3 o do końca, n, 3p (19 o),
Rząd 4 (PS): 3p, n, p aż do m, n, sm, 1p(oś), n, p aż są 3o do końca, n, 3p  (23 o),
Rząd 5 (LS): jak rząd 3 (25 o),

Powtarzamy rząd 4 i 5 na taką wysokość jaką chcemy mieć chustę.
Zobacz jak przerabiać w tutorialu wideo poniżej.





Moje chusty wykonane tą metodą to:
Chusta Aunt Azura oraz Chusta Notime.



Oznaczenia w powyższym opisie:

ob - oczko brzegowe
o - oczko / oczka
oś - oczko środkowe
p - oczko prawe
l - oczko lewe
n - narzut
um - umieść marker,
sm - spuść marker
LS - lewa strona roboty
PS - prawa strony roboty


Czym byłoby robienie na drutach bez możliwości nauczenia się nowych ściegów na druty?
Byłoby robieniem na drutach, ale bardzo ograniczonym.

Czasami metodą prób i błędów - najczęściej błędów wykombinuje się jakiś nowy zaskakujący ścieg. Ale ja lubię też wykorzystywać w moich dzianinach ściegi już istniejące.

Ostatnio chodziła za mną konieczność nabycia książek ze zbiorami ściegów na druty. Mam kilka mniejszych pozycji. Trochę w gazetkach, trochę zbiorów stworzonych przeze mnie. Ale dużej kolekcji ściegów na druty w jednej książce do tej pory nie miałam. I dlatego postanowiłam mieć.
A ponieważ buszowanie po księgarniach jest równie przyjemne jak po sklepach włóczkowych , trudno by skończyło się ono tylko jedną pozycją.

I tak oto w moim posiadaniu znalazły się poniższe książki. ( A mam ochotę na jeszcze jedną, ale to później).


Jedna w języku szwedzkim, druga w języku polskim.

Oczywiście sporo ściegów w tych książkach się pokrywa. Ale jest sporo różnych. Szwedzka książka ma ich 300 sztuk. Polska 450 i jest to niezły zbiór ściegów zarówno prostych. średnio trudnych i trudniejszych. Czyli dla każdego coś dobrego.

Ale nawet mimo iż ja nie ma problemu z trudnymi ściegami na druty bardzo lubię prostotę kombinacji oczek prawych i lewych. I takich wzorów jest w książce "450 ściegów na druty sporo".
Ściegi są opisane skrótami, a skróty dobrze wytłumaczone. Pokazane są nawet na rysunkach nabieranie oczek, podstawowe oczka, dodawanie oczek i kilka innych prostszych technik.

Są w tej książce proste kombinacje oczek prawych i lewych, ażury, warkocze, ściągacze a nawet ściegi wykańczające krawędzie.

W "450 ściegów na druty" można się zaopatrzyć w księgarni Wydawnictwo RM. Na dodatek obecnie księgarnia ta promuje Dzień Kobiet poprzez zorganizowanie "Tygodnia kobiet" ze zniżką 40% na książki. Nie tylko robótkowe.
Kod rabatowy to: •tydzienkobiet• i promocja trwa od 6 do 12 marca 2017 roku.
Uważam, że warto zaopatrzyć się w kilka książek (może nie tylko nawet do robienia na drutach).

A czy wy lubicie i posiadacie w swojej bibliotece jakieś robótkowe książki?

Te poniższe to moje książki z Wydawnictwa RM. Bo przecież człowiek żyje nie tylko ściegami na druty...




Bardzo często otrzymuję pytania jaka włóczka nadaje się na dany projekt.
No cóż - nie można odpowiedzieć każda, nie można odpowiedzieć konkretnie.

Na różne projekty nadają się różne włóczki, zależy też co się lubi.
Generalnie o włóczkach możesz przeczytać w moim wpisie: Włóczki świata - testowanie.

Dzisiaj napiszę kilka słów na temat włóczki skarpetkowej ponieważ ja lubię taką włóczką i pasuje ona do wielu projektów - nie tylko do skarpetek.

Jeśli nie wiesz jaką włóczkę wybrać to włóczka skarpetkowa pasuje niemal do wszystkich projektów i na rynku jest jej spory wybór.

1. Swetrów.
2. Czapek.
3. Skarpetek.
4. Rękawiczek i mitenek.
5. Chust i szalików.

Z takiej pięknej jak poniżej włóczki Austermann Hand Painted można wydziergać każdy z tych powyższych projektów. A taki jeden motek wystarcza na mniejszą chustę.



Co to jest włóczka skarpetkowa i dlaczego tak się nazywa?

Włóczka skarpetkowa to najczęściej mieszanka wełny i tworzywa sztucznego w proporcjach 75% wełny, 25 % tworzywa sztucznego. Lub 70 i 30 %, albo 80 i 20 %. Może to być wełna, może to być wełna merino. Tworzywem sztucznym jest najczęściej polyester. Ale można znaleźć inne rodzaje jak nylon, czy też inne poliamidy.

Nie bójcie się jednak tego dodatku, nawet jeśli lubicie tak jak ja włóczki naturalne i dobrej jakości. Włóczka skarpetkowa jest dobrą włóczką. A ten lekki dodatek tworzywa sztucznego sprawia, że jest to włóczka trwała, jakiej potrzebujemy właśnie przy robieniu skarpet. (Wełna grzeje, poliamid sprawia, że skarpety nie przecierają się tak łatwo).
I oczywiście ta włóczka dobrze się blokuje. Jeśli nie wiesz przeczytaj tutaj: Co to jest blokowanie?

Włóczka skarpetkowa może występować w tradycyjnych motkach jak poniżej włóczka Step z Austermann lub jak na powyższym zdjęciu włóczka Hand Paited czyli ręcznie farbowana.

Włóczki te są do nabycia  w Biferno.pl



Niemal każdy producent włóczki ma w swoim asortymencie włóczkę skarpetkową.
Taka włóczka jest bardzo często ręcznie farbowana.

Farbowaną włóczką skarpetkową jest np. włóczka Farbowanki z butiku Sploty.

Jak z pewnością zauważyłyście każda przedstawiona tutaj włóczka skarpetkowa jest tej samej grubości. Jest to najczęściej włóczka na druty 2,5 - 3,5 mm.



Poniższe motki to także włóczka skarpetkowa, ale  nie jest to mieszanka, ale 100 % wełny merino superwash. Superwash oznacza, że jest to włóczka spreparowana w ten sposób, by była jednocześnie trwała, odporna na filcowanie i miła w dotyku.
Niestety owo przygotowanie to proces chemiczny, w którym część chemikaliów jest niezbyt przyjazna dla środowiska.


Taka włóczka to np. poniższa Malabrigo Socks, którą można nabyć w Biferno, Sploty lub MagicLoop.




Z włóczki Austermann Handpainted wykonałam tę chustę, której opis możesz pobrać na stronie Chusta Notime.


Z włóczki Malabrigo Socks wykonanne są skarpety Primaviera (na zdjęciu), a także This is Halloween, do których wzór możesz pobrać na mojej stronie skarpetkowej.